Škoda Superb Combi Style 2.0 TSI 280 KM DSG 4×4 #PO7V135

Od dawna Superb kojarzył mi się z prestiżem. Może nie luksusem, ale właśnie prestiżem. Samochód dla prezesa firmy, głowy państwa czy też starszej dystyngowanej osoby.  Lata mijały, pojawiały się kolejne generacje modelu i zmieniał się mój obraz użytkownika Superba.  Nadeszła w końcu okazja abym sam zaznajomił się z autem, które w mojej opinii od dawna uważałem za warte zakupu.

Kiedy zastanawiałem się jakim Superbem chciałbym odbyć jazdy testowe, w zasadzie wiedziałem że ma być to wersja Combi z benzynowym silnikiem. W momencie „zamawiania” auta w parku prasowym nie było jeszcze wersji Sportline na którą miałem oko. Poszedłem więc na ustępstwa i tak zmierzał do mnie Superb Combi w wersji style  z silnikiem 2,0 TSI 206 kW (280 KM) i 6 – biegową automatyczną skrzynią DSG 4×4. Ten sam silnik znajduje się również w wersji sportline.

Nowy Superb pojawił się już w 2015 roku. Przez niemal dwa lata mógł się już „opatrzeć” wszystkim dookoła i znudzić się przynajmniej kilka razy, aby nie zwracać na siebie uwagi. Nic bardziej mylnego. Inni kierowcy czy też przechodnie zerkali na niego co chwilę. Czy im się podobał czy nie, w to nie wnikam. Zwracał na siebie uwagę i tyle!

Z zewnątrz nowy Superb prezentuje się wręcz wybornie. Kanciaste kształty i ostre linie wydają się wskazywać jego zadziorność. Osobiście bardzo podoba mi się  takie nadwozie. Jednak coś mi podpowiadało że nie jest tak kolorowo jak mi się wydawało. Szukałem, szukałem i w końcu znalazłem pewien mankament który zaczął mnie lekko drażnić. Zauważyłem że linia maski nie schodzi się razem z błotnikami, przez co lekko od nich odstaje na końcu. Myślałem że mój egzemplarz jest jakoś dziwnie poskładany, ale trzy inne losowe auta miały takie same znamiona. No cóż, wizje projektantów potrafią być bardzo szalone. Ostatnią rzeczą jaką zaobserwowałem w wyglądzie zewnętrznym to parujące reflektory. Widziałem zaparowane reflektory w kilku nowych Superbach, a także innych autach z koncernu Volkswagena. Mam nadzieję że nie jest to jakaś poważna rzecz, natomiast jest ona bardzo denerwująca zważywszy na koszt auta.

Wnętrze auta jest naprawdę komfortowe, jednak osobiście zrezygnowałbym z jasnej tapicerki.  Jest to pewnie przyzwyczajenie z innych modeli, ale wszystko w środku mam pod ręką i nie muszę się zastanawiać jak uruchomić daną funkcję w aucie. Choć zdarzyło mi się w mroźny poranek, będąc jeszcze nie do końca obudzonym włączyć ja mi się wydawało podgrzewanie siedzenia. Jakieś było moje zdziwienie kiedy fotel był jeszcze bardziej zimny niż zaraz po wejściu do auta. Fajny patent by nie przykleić się w lecie do fotela.
Pomimo iż nie była to wersja Sportline na której mi zależało, testowany egzemplarz i tak był bardzo dobrze doposażony.  Nowy Superb to kolejne auto z systemem Sound System Canton (12 głośników, moc 610 W), którego testowałem. Nie jestem audiofilem i raczej mam drewniane ucho, ale jakość dźwięku przy dobrej muzyce naprawdę mnie zachwycał. Przez tydzień stałem się wiernym fanem zespołu „Metalica”, a trzeba wiedzieć że jak słucham czegoś długo to musi mi się to bardzo podobać. Żadnych trzasków, żadnego rezonansu. Istna rewelacja i spełnienie moich niewygórowanych marzeń jeżeli chodzi o system audio w samochodzie.

Z ciekawszych opcji znalazło się również bezdotykowe otwieranie i zamykanie elektrycznie sterowanej pokrywy bagażnika. Przeprowadziłem kilka prób otwarcia bagażnika machając nogą pod zderzakiem i niestety nie zawsze był on otwierany. Od czego taki stan rzeczy miał miejsce nie wiem, ale to kolejna rzecz nad którą zastanowiłbym się czy faktycznie jest mi potrzebna.

W środku można poczuć się naprawdę komfortowo. Ja wiem że jest to dość powszechne słowo i skala komfortu dla każdego może się różnić, ale naprawdę podróżując tym autem zarówno na przednich fotelach jak i tylnej kanapie można się zrelaksować. Kiedy zaprosiłem moją grupę badawczą złożonych z czterech wysokich osób, każda z nich stwierdziła że po ustawieniu najlepszej pozycji dla siebie ma dużo miejsca na nogi i prawie wszyscy na głowę.

W końcu po kilku testowych autach z kamerą cofania, przyjechał Superb który tę kamerę miał ustawioną poprawnie. Widziałem tylko krawędź swojego zderzaka, a nie niemal cały z tablicą rejestracyjną jak zdarzało się to innych modelach. Jednak trzeba pamiętać że kamera jest tylko dodatkiem i to kierujący powinien na tyle ogarniać sytuację aby nie uszkodzić swojego i innych aut. Funkcją która spodobała mi się najbardziej to funkcja która oprócz wzrokowego odbioru i zabawy do niczego więcej nie służyła. Mowa tu o możliwości podświetlenia dekoru na kilka z dostępnych kolorów (podświetla się nie tylko dekor deski, ale i dekory w drzwiach).

Testowy Superb Combi toczył się na zestawie 19 calowych felg z oponami 235/40. Od wielu użytkowników aut nasłuchałem się że nie da się na takich zestawie komfortowo jeździć, a w zimie to już powypadają mi wszystkie plomby w zębach o uszkodzeniu samych felg nie mówiąc. Pewnie nie umiem jeździć albo robię to źle, ale jeździło mi się bardzo dobrze, nic mi nie odpadło i nie uszkodziłem żadnej felgi na tak niskim profilu opony.

Ten skromny i niepozorny kombiak miał pod maską 280KM. Przez blisko tydzień użytkowania zawsze ktoś się chciał ścigać „nudnym” kombi z pod świateł.  Nie odpowiadam specjalnie na takie zaczepki, ale jeżeli kończymy nasz sparing przy przepisowej prędkości to można wypróbować przy okazji przyspieszenie Superba. Dyskretny ruch ręki przełącza samochód w tryb Sport, silnik włączony, gaz do dechy i ruszamy z kopyta. Niemal za każdym razem słyszałem to samo: „To Skody tak potrafią?, „Co masz tam za silnik”. To co sprawiło mi radość to nie szybkie starty z pod świateł czy bzdurne testy z maksymalną prędkością. Radość sprawiło mi to że właściciele bardziej sportowych aut doceniali piękno Superba. Miałem takie fajne spotkanie z niebieskim Golfem 7R Variant, nie było prężenia muskułów i skakania sobie do gardeł. To było spotkanie na poziomie, gdzie obydwoje kierowców mogło pochwalić auto kolegi na sąsiednim pasie.

Zastanawiałem się ile to cudo może palić. No cóż, trochę pali, ale akurat w tym konkretnym przypadku powinno się mieć świadomość jakim autem i w co wyposażonym jedziemy. W mieście nawet przy jeździe w korku średnie spalanie oscylowało w granicach 9 – 9,5l/100 km, w trasie przy spokojnej jeździe spalanie wynosiło około 7,2 l/100 km i założę się że spokojnie można by było zejść do niższych wartości. Natomiast jeżeli chce się poczuć lekkie wciskanie w fotel i lekkie „popierdywanie” z wydechu to nie powinno nas za bardzo interesować chwilowe spalanie. Tu już liczą się emocje, a nie koszty z tym związane. Pamiętać należy że to nie jest auto sportowe, i jeżeli za bardzo będziemy nim szaleć to nie pomogą nam wszystkie systemy z opcji wyposażenia.

Superb Combi, którym jeździłem to bardzo ciekawa propozycja dla osób które nie chcą się wyróżniać z tłumu, ale mają czasem ochotę na małą dawkę adrenaliny. Komfortowe auto do podróży.

Pisał Tomasz ‚sid’ Knapik
Serdeczne podziękowania kieruję do Tomasza Bieleckiego za rewelacyjne zdjęcia!

A jak się spisuje Superb w wersji Sportline, przeczytacie w tekście Adama Gierasa z MotoPodPrąd.pl – >

Test: Škoda Superb 2.0 TSI 280KM Sport Line – turbo pocisk łamiący schematy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *