KLUBOWE GADŻETY W SPRZEDAŻY

Testy

Škoda Enyaq okiem Marcina – Weekend “Pod Napięciem”

Skoda Enyaq iV- pierwszy w stu procentach elektryczny samochód Škody i w dodatku SUV, zbudowany na opracowanej przez Volkswagena modułowej platformie MEB, która jest wspólna min. z Volkswagenem ID.3

To było duże zaskoczenie, kiedy czeski producent zaprezentował pierwsze projekty, a pokazując model gotowy do produkcji i wkraczając na rynek aut w 100% elektrycznych mocno zamieszał w świecie motoryzacji. Od dnia premiery wszyscy fani Škody, nie mogli się doczekać, aby zobaczyć go na żywo i móc się nim przejechać.

Gdy prawie dokładnie rok po premierze Enyaqa, otrzymałem informacje o możliwości przetestowania tego wyjątkowego modelu, nie mogłem doczekać się dnia odbioru auta. Gdy w końcu nadszedł „ten” dzień, w salonie AUTO WIMAR na warszawskim Ursynowie, otrzymałem kluczyki do Enyaqa i przez 3 dni mogłem sprawdzić jak sprawuje się w polskich warunkach oraz czy elektryk to przyszłość motoryzacji.

Nadwozie

Enyaq, długi na ponad 4.6m, szeroki na ponad 1.8m, przy wysokości 1.6m prezentuje się na prawdę okazale i oryginalnie. Nie było na ulicy pieszego lub kierowcy, który nie odwróciłby się za tym autem, którego charakter podkreślony był poprzez piękny lakier w kolorze Arctic Silver, mieniący się odcieniami zieleni i błękitu, oraz 21 calowe koła w kolorze antracytu. Nowoczesna stylistyka auta od razu zwraca uwagę.
Patrząc od przodu na auto rzuca nam się w oczy duży grill, który w momencie wyboru odpowiedniej opcji dodatkowego wyposażenia może być podświetlany, tzw. Crystal Face. Przednie reflektory Full Led Matrix doskonale oświetlają drogę po zmroku zapewniając nam maksimum widoczności. Przetłoczenia na zderzaku nadają przodu auta agresywnego wyglądu.
Z tyłu, masywna klapa ozdobiona jest wąskimi, zgrabnymi ledowymi lampami, które podczas otwierania auta, przy pomocy światła w oryginalny sposób witają właściciela- sposób “powitania” można zmieniać z poziomu komputera pokładowego. Pod tylnym zderzakiem schowany był również elektrycznie wysuwany hak holowniczy.
Linia boczna z wysoko poprowadzoną, delikatnie unoszącą się ku tyłowi linią szyb, nadaje sportowego charakteru i lekkości temu sporemu autu. Co ciekawe Enyaq pomimo swoich rozmiarów poprzez zachowanie odpowiednich proporcji nie sprawia wrażenia “autobusu”. Na to auto na prawdę przyjemnie się patrzy.

Wnętrze

A jeszcze przyjemniej się w nim siedzi.
Wnętrze auta wykonane jest z przyjemnych w dotyku materiałów, jakość spasowania elementów stoi na bardzo dobrym poziomie, a same materiały wykorzystane do wykończenia są bardzo solidne. Ciemna skórzana tapicerka z ładnymi przeszyciami gości również na desce rozdzielczej i współgra z dekorami w popularnym teraz kolorze Piano Black. Zasiadając za trójramienną ( dostępną za dopłatą) podgrzewaną kierownicą, zwracamy uwagę na, mogłoby się wydawać niewielki, cyfrowy wyświetlacz o przekątnej 5.8 cala. Na wyświetlaczu tym prezentowane są najważniejsze parametry pracy auta, a przy pomocy przycisków na kierownicy możemy wybrać czy chcemy mieć lepszy podgląd na wskazania nawigacji czy opcje asystentów jazdy. Na ekranie wyświetlany jest również zasięg auta, stan naładowania akumulatorów, oraz przy pomocy dwóch wskaźników stopień wykorzystania energii z akumulatora- wskaźnik zielony pokazuje nam zużycie energii, a niebieski poziom jej odzyskiwania- rekuperacji
Przy pomocy przycisków umieszonych na kierownicy, możemy zmieniać ustawienia asystentów jazdy, włączyć wybieranie głosowe (Laura mówi do nas bardzo miłym głosem) oraz standardowo już obsługiwać multimedia. Za kierownica umieszone są także łopatki, które w Enyaqu nie służą do zmiany biegów, tylko do zmiany poziomu siły rekuperacji.
Całe centrum dowodzenia znajduje się na centralnie umieszczonym ekranie o przekątnej aż 13 cali, który może wydawać się duży, ale nawet w minimalnym stopniu nie przesłania nam widoczności przez przednia szybę. Z poziomu ekranu możemy ustawiać i regulować wszystkie funkcje auta, od ustawień radia, wyświetlanie wskazówek nawigacji, multimediów poprzez regulacje oświetlenia ambiente, kończąc na ustawieniach komputera pokładowego i asystentów kierowcy.
Pod ekranem umieszczone są ładne wyloty powietrza, a tuż pod nimi szereg fizycznych przycisków zapewniających nam dostęp do szybkiego włączenia opcji klimatyzacji, wyboru trybu jazdy jak i podgrzewania szyb.
Fotele przednie są bardzo wygodne, kierowcy jest sterowany elektrycznie z pamięcią 3 ustawień, podgrzewane, a stylistyką przypominają sportowe fotele kubełkowe, trzymanie boczne jest naprawdę dobre, a siedziska są długie i dobrze podpierają nogi. Dzięki dużemu zakresowi regulacji, każdy znajdzie dla siebie odpowiednia pozycje. Kierownica jest oczywiście regulowana w dwóch płaszczyznach.
Tylna kanapa także jest podgrzewana, co z pewnością wpływa na komfort podroży z tylu auta. Podłoga w tylnej części jest całkowicie płaska, dzięki temu osoba siedząca na środku tylnej kanapy nie musi martwić się o brak miejsca na nogi.
System Isofix dla fotelika dziecięcego, oprócz standardowych skrajnych miejsc na tylnej kanapie, znajdziemy również z przodu na fotelu pasażera. System audio gra bardzo dobrze, dźwięk jest czysty i wyraźny, radio zapewnia nam dostęp do stacji radiowych FM jak i nadających w standardzie DAB+. Na pokładzie znajdziemy również ładowarkę indukcyjną do telefonu oraz specjalne miejsce wzmacniające sygnał GSM, są również port USB typu C zarówno z przodu jak i z tyłu.
Smartfona możemy podłączyć do auta dzięki systemowi Android Auto lub Apple Car Play. Kieszenie w boczkach drzwi bez problemu pomieszczą wszystkie drobiazgi także duże butelki z napojami, a podłokietnik pomiędzy przednimi fotelami skrywa na prawdę obszerny schowek. Za elektrycznie unoszona, sterowaną bezdotykowo tylną klapą, znajduje się bagażnik o regularnych kształtach i pojemności 585 litrów. Tylna kanapa jest składana jednym ruchem z bagażnika. Trójstrefowa klimatyzacja działa bardzo sprawnie i efektywnie schładza wnętrze.
Do pełni szczęścia, w testowanym Enyaqu brakowało tylko panoramicznego dachu i wyświetlacza HUD.

Do testu otrzymałem wersje iV 80 wyposażoną w silnik elektryczny o mocy 82kWh /150kW/ 204KM i momencie obrotowym o wartości 310 Nm. Napęd na tylne koła realizowany jest za pomocą jednostopniowej przekładni redukcyjnej. Według producenta sprint do setki zajmuje Enyaqowi w tej konfiguracji 8.5 sekundy, a prędkość maksymalna jest ograniczona do 160 km/h. Jeśli ktoś lubi mocniejsze doznania może kupić wersję Sportline z napędem 4×4 zapewniającą jeszcze lepsze osiągi.

Zasiadając za kierownica Enyaqa, nie wiedziałem czego się spodziewać, ponieważ było to pierwsze w moim życiu auto w 100% elektryczne jakie miałem okazje prowadzić. Pierwsze co rzuca się w oczy, a w zasadzie w uszy to cisza.
Kiedy zasiądziemy za kierownicą, Škoda, dzięki systemowi KESSY FULL jest „w gotowości”, przy pomocy zgrabnej dźwigni, po wrzuceniu trybu jazdy D, auto jest gotowe do jazdy, wystarczy wcisnąć pedał przyspieszenia. Na początku jazda w niemal całkowitej ciszy, może wydawać się dziwna, jednak po chwili przyzwyczajamy się do komfortowej i niemal bezgłośnej podróży. Podczas jazdy towarzyszy nam tylko delikatny szum opon, nadwozie jest na prawdę dobrze wyciszone, między innymi dzięki dźwiękochłonnym szybom bocznym i izoluje nas od odgłosów na zewnątrz auta. Enyaq prowadzi się pewnie i stabilnie, przyspieszenie robi duże wrażenie, auto nabiera prędkości bardzo sprawnie i liniowo, pomimo swojej dość dużej wagi wynoszącej odrobinę powyżej 2 ton. Sporej wagi auta nie odczuwa się podczas pokonywania zakrętów, auto w minimalnym stopniu się przechyla, a adaptacyjne zawieszenie DCC z możliwością wyboru trybu pracy, pozwala na pewne i jednocześnie komfortowe podróżowanie. Nierówności wybierane są bardzo sprawnie i w minimalnym stopniu przenoszone na nadwozie.


Jak przystało na nowoczesne i zaawansowane technologicznie auto, na pokładzie znajdziemy cale mnóstwo systemów wspomagających kierowcę. Systemy monitorowania martwego pola, rozpoznawania znaków drogowych, czy rozbudowany, aktywny tempomat z asystentem pasa ruchu uprzyjemniają, ułatwiają i pomagają bezpieczniej podróżować, zarówno po mieście jak i na trasie.

Cały ten prąd…

Jest jednak łyżka dziegciu w tej beczce miodu.
Nieustannie jest to zasięg aut elektrycznych. Producent deklaruje, że auto przy pełnym naładowaniu baterii powinno pokonać ponad 500 km, jednak moim zdaniem wynik ten, nie jest możliwy do osiągnięcia. Realny zasięg to ok 400 km i to przy jeździe miejskiej, kiedy często się hamuje i auto w pewnym stopniu odzyskuje energie i na bieżąco delikatnie doładowuje akumulatory. Jazda trasą szybkiego ruchu, z dozwoloną przepisami prędkością, powoduje bardzo szybkie zużywanie energii.
A kiedy będziemy musieli naładować akumulatory, to zderzamy się z rzeczywistością- nie posiadając w domu wallboxa do ładowania (dodatkowy koszt od ok. 2000 PLN do prawie 4500 PLN w zależności od wybranej opcji ładowarki), skazani jesteśmy na standardową ładowarkę zasilaną z domowego gniazdka 230V. Ładowanie przy jej pomocy auta od 10% baterii, do pełnego naładowania zajmuje ponad 48h- przy testowanej przeze mnie wersji 80.
Drugą sprawą jest istniejąca, a może raczej nieistniejąca, ogólnodostępna infrastruktura do ładowania aut elektrycznych. Wszyscy głośno wołają, że auta elektryczne to przyszłość, zachęcają nas do kupowania tego typu pojazdów, jednak przy braku wystarczająco gęstej sieci ogólnodostępnych szybkich ładowarek, auta elektryczne nie zyskają na popularności w naszym kraju. Co jest na prawdę smutne ponieważ, ja tez, po 3 dniach spędzonych z Enyaqiem, będąc do tej pory sceptycznie nastawionym do elektryków, mogę śmiało powiedzieć, że te auta maja przyszłość i sam chętnie jeździłbym takim autem na co dzień. Jednak tylko i wyłącznie przy odpowiedniej infrastrukturze, której u nas po prostu brakuje. Na dzień dzisiejszy, moim zdaniem, auta elektryczne nadal pozostaną autami, które nadają się tylko do miasta, ale miejmy nadzieje, że niedługo się to zmieni i będziemy mogli elektrykiem pojechać z rodziną na wakacje, nie myśląc o tym gdzie, kiedy i jak długo będziemy ładować akumulatory.

Podsumowując

Škoda Enyaq iV to na prawdę ciekawe i oryginalne auto, czeskiemu producentowi należą się ogromne brawa za odwagę, że zdecydował się wprowadzić do swojej oferty auto w 100% elektryczne, które nie dość, że ładnie wygląda to jeszcze bardzo dobrze jeździ. Maleńkim minusem może być cena, wynosząca za testowany przeze mnie egzemplarz, około 280 tysięcy złotych. Ale za jakość zawsze trzeba zapłacić, a jeśli dodamy do tego zaawansowaną, nowoczesną technologię i bycie eko, nie wydaje się to wygórowaną kwotą, za tak duże i doskonale wyposażone auto.

Dziękuję ŠKODA AUTO WIMAR i FABIA CLUB POLSKA za możliwość testu.

Marcin Lewandowski @malaczarnafabia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *