Parafrazując słowa piosenki Pana Andrzeja Rosiewicza: „Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień. Dwadzieścia lat i już nic nie zdziwi Cię”.

Cofnijmy się trochę w czasie do 1999 roku kiedy to na drogi zaczęły wyjeżdżać pierwsze Fabie. Od momentu pojawienia się pierwszych modeli osobiście miałem mieszane uczucia. Nie miałem wtedy prawa jazdy i w ogóle to byłem fanem innej marki, a sama Fabia niespecjalnie do mnie przemawiała. Co dziwne dla niektórych – jak osoba zarządzająca klubem może w ogóle coś takiego napisać – w 1999 roku Fabia była dla mnie po prostu brzydka. Sytuacja zmieniła się diametralnie kiedy to w rodzinie pojawiła się Fabia pierwszej generacji z wyposażeniem „Bieda+” czyli popularny Classic z silnikiem 1,4 MPI o mocy magicznych 60 czeskich koników. Bardzo powoli zacząłem się do tego auta przekonywać, choć umówmy się: brak klimy, elektrycznych szyb i paru innych śmiesznych rzeczy jak na dzisiejsze standardy jest już powoli nie do przyjęcia. Choć miała już gniazdo zapalniczki i schowek pasażera, którego jeszcze biedniejsze wersje Basic nie miały. Po roku od pojawienia się Fabii w rodzinie, Škoda wypuściła na rynek istną petardę. Skoda Fabia I RS i od 2003 roku już wiedziałem, że to będzie auto które muszę mieć. Póki co musiał mi wystarczyć duży plakat z Fabią RS nad biurkiem. Lata mijały, dochodziły kolejne wersje wyposażenia Fabianek, w 2007 roku powitaliśmy kolejną, drugą już generację, chwilę później pojawiła się usportowiona wersja Fabia II RS i sprawy jakby nabrały tempa. Rodzinna Fabia w zasadzie była przeznaczona do sprzedaży, ale udało mi się porozumieć z rodzicami i tak odkupiłem Fabkę, aby cieszyć się sprawdzonym autem i jakoś kontynuować zabawę z szeroko pojętą motoryzacją. Pierwsze spoty, modyfikacje auta, zloty, i wielka miłość do marki przywiązywały mnie do niego coraz bardziej i silniej. Koleżanki i koledzy z klubu mieli już na koncie grube projekty swoich Fabianek, a ja gdzieś tak koło nich dalej myślałem o Fabii I RS. W międzyczasie do klubu zaczęły napływać nowe osoby posiadające Fabie drugiej generacji, potknęliśmy się o facelifting aby w 2014 roku pojawiła się Fabia trzeciej generacji. Gdzieś pod koniec 2013 roku pojawiła mi się myśl, że jeśli Fabia III będzie w wersji RS to najprawdopodobniej będę pierwszym klientem w kraju, które to auto kupi. W momencie premiery Fabii III już wiedzieliśmy, że wersji RS nie będzie, co zniweczyło nie tylko moje plany ale i wielu innych miłośników tego modelu. Decyzja o nie wprowadzaniu wersji RS nie była nawet strzałem w kolano, ona była strzałem prosto w głowę. Marketingowe decyzje na wysokich stołkach nie zawsze są mądre – ale tego już nie zmienimy. Dotarliśmy już niemal do końcówki 2017 roku, gdzie stanąłem przed wyborem. Albo Fabia 3 Monte Carlo (względnie wersja RS bo gdzieś pojawiła się plotka że po liftingu jednak będzie), ale trzeba było spełnić swoje dziecięca marzenia. Życie jest naprawdę przewrotne i moją motoryzacyjną miłość po 7 latach bycia razem (15 lat w rodzinie) sprzedałem by kupić wymarzoną i upragnioną Fabie I RS od jednego z klubowiczów (Pozdrawiam Cię Doktorze). Ja wiem, że zamiana Fabii na Fabie w dodatku dalej w pierwszej generacji zakrawa już o wizytę u specjalisty, no ale co zrobisz jak nic nie zrobisz. I tak dochodzimy powoli do teraźniejszych czasów. Jest rok 2018, pojawia się Fabia 3 po liftingu (potwierdzają się informację że wersji RS nie będzie), a ja zaczynam się zastanawiać czy lifting jest trochę zrobiony na siłę. I tak pod koniec 2018 roku udało mi się poprosić Skodę Polska o możliwość jazdy właśnie odświeżoną wersją Fabki.

A co jeżeli widzimy się z tym modelem już ostatni raz?. Wrócę z tym pytaniem pod koniec :).

Testowana wersja Fabki to wersja Style z silnikiem 1.0 TSI o mocy 110KM z automatyczną siedmiostopniową skrzynią DSG. Czerwony kolor nadwozia i czarny dach trochę przywodzi na myśl wersję Monte Carlo (ale w chwili otrzymania tego auta do testów zdaje się Fabia 3 Monte Carlo po liftingu jeszcze nie miała swojej premiery).

Oczywiście mógłbym się wymądrzać z każdym szczegółem co zmieniło się przy okazji liftingu, ale to trochę bez sensu. W skrócie przeprojektowano przedni zderzak, lampy przednie nabrały nowego kształtu i po raz pierwszy opcjonalnie można je zamówić w technologii LED, zmienił się grill, tylni zderzak, oraz lekko konsola środkowa z radiem.

Jeżeli potrzebujesz przyjrzeć się wizualnie bliżej odwiedź poprzednie spotkanie z Fabią w 2014 roku:
fcp.pl/skoda-fabia-iii-style-po5g308-czesc-i/
fcp.pl/skoda-fabia-iii-style-po5g308-czesc-2/
fcp.pl/skoda-fabia-iii-style-po5g308-czesc-3-ostatnia/

Wiedziałem, że cokolwiek złego bym nie odkrył w Fabii to nie spowoduje to tego, że przestanę ją lubić. Chociaż jak sama Skoda udowodniła da się koncertowo spierniczyć facelifting (który mamy obecnie w Octavii). Szczęściem płynącym zdaje się od samego Václava Laurina i Václava Klementa Fabia uniknęła porażki i lifting przeszła bardzo udanie. Co więcej po kilku latach dalej twierdzę, że trzecia generacja ma bardzo udaną linię nadwozia.

Wnętrze w wersji po liftingowej jest niemal takie same jak w wersji przed liftigiem (mimo drobnych zmian, które są dosyć marginalne). Jak na mój gust w dalszym ciągu wszystkie przyciski i ogólny dostęp do schowków i wszystkich zakamarków jest bardzo dobrze przemyślany. Chociaż po trochu liczyłem na to, że być może w Fabii pojawi się Virtual Cockpit, ostatecznie tak nie będzie bo zdaje się że zaczęłaby się bratobójcza walka z VW Polo. Wsiadając do Fabii czuje się jak u siebie, choć tu w zasadzie pojawia się kolejna ciekawostka.

Testowana Fabia posiadała reflektory Bi-LED, które kosztują za dopłatą 3250 PLN. Uważam że dobre oświetlenie to pierwszy punkt na liście wyposażenia dodatkowego. To miłe, że w końcu w Fabii zaczęto montować coś więcej niż ksenony. Zachwalam się nad tym nie bez powodu. Przesiadając się z dawnej Fabii ze zwykłymi lampami do teraźniejszej RSki, gdzie fabrycznie zamontowane są ksenony doznałem szoku jak dobrze mogę widzieć drogę po zmroku, kiedy przesiadłem do tej testówki okazało się że moje pole widzenia jest jeszcze większe. Choć okazuje się że o ile ja coś dobrze widziałem to zdarzyły się sytuacje, że kierowca z którym się mijałem mrugał mi światłami. Na bank był oślepiany i co do tego nie mam wątpliwości. Cóż skutki uboczne są jak widać w każdej dziedzinie życia.

Sama jazda tym egzemplarzem była wręcz cudowna. Wiem co piszę, i z całą odpowiedzialnością za moje słowo pisane mogę tak twierdzić po przejechaniu prawie 2000 kilometrów. Górskie drogi, miejskie uliczki czy też dłuższa trasa nie sprawiały specjalnych trudności. Dosyć dobrze zestrojone zawieszenie nie miało problemu z pokonywaniem różnych nawierzchni, a dzięki pakietowi obniżającemu zawieszenie dość pewnie pokonywało się zakręty przy większych prędkościach. Dodatkowy atut przy okazji pakietu obniżającego to wygląd niskiego auta z bardzo fajnym wzorem felg VIGO BLACK 7Jx17″ z oponami 215/45. Obawiałem się trochę tak dużych felg i szerokich opon w Fabii zwłaszcza w zimie, ale moje obawy były totalnie bezpodstawne.

Tak się złożyło, że dla jednej redakcji jeździłem w tym samym czasie Citigo, też z silnikiem o pojemności 1 litra tyle że z silnikiem MPI. Miałem dzięki temu znakomitą możliwość porównania silnika 1.0 MPI do 1.0 TSI. Jedno co najbardziej rzuciło mi się w oczy, a właściwie w uszy to dźwięk. 1.0 MPI przy większych obrotach zaczynał charakterystycznie rzęzić (co akurat bardzo mi się podoba). W testowanej Fabii widać było podwyższone obroty, ale coś tu powiewało nudą. No ok, słychać było wyższe obroty ale ginęły one w zgiełku innych dźwięków. Z całą pewnością zależy to od stylu jazdy, ale udało mi się w obydwu przypadkach na trasie zejść poniżej 5 litrów na 100 km. W mieście Fabia paliła trochę więcej bo około 6-7 litrów (ale to być może wina dość krótkich pokonywanych odcinków). Miałem też obawy że jednolitrowy silnik powinien napędzać kosiarkę a nie auto. Długo biłem się z myślami, sprawdziłem kilka scenariuszy i mogę ogłosić werdykt. Silnik 1.0TSI o mocy 110KM to całkiem dobry pomysł do Fabii, pod warunkiem, że w aucie jadą dwie osoby z lekkim bagażem. Każda kolejna osoba osłabia to auto, a w krótkim teście 4 rosłych chłopów i ciut mniejszym kierowcą udało się to jeszcze bardziej potwierdzić, że aż chciałoby się krzyczeć niczym He-Man „Mocy przybywaj”. Już sama jazda była ciężka o wyprzedzaniu czegokolwiek nie wspominając. No cóż, tego nie zmienimy i szkoda że przy okazji liftingu nie pomyślano o mocniejszym silniku. Bo o mocniejszym pomyślano ale w limitowanej i jeszcze przed liftowej wersji R5 z silnikiem 1,4 TSI (o mocy 125KM). Zupełnie nie rozumiem takiej polityki, ale co ja tam wiem. Przecież jeżdżę tylko Fabią.


Nawigacja AMUNDSEN z kolorowym ekranem dotykowym 6,5″ wydaje się być w dzisiejszych czasach trochę archaiczna i malutka. Ale tutaj mniej rozbudowy system multimedialny powinien trafić do swojego grona odbiorców którzy cenią sobie jako taką prostotę. Choć mimo wszystko szkoda, że przy okazji liftingu nie zdecydowano się trochę poszaleć.

Ogólnie rzecz biorąc miło mi patrzeć, że pomimo wchodzenia na rynek nowych modeli, Škoda dalej pozwala choć trochę rozwinąć się popularnej Fabii. Przy okazji nowych generacji i liftingów, zawsze wpadnie jakaś mała pierdółka odziedziczona w spadku po reszcie aut z koncernu, dając przy tym lekkiego odświeżenia. Pomijając moją sympatię do marki, a jeszcze większej do Fabii szczerze przyznam, że z chęcią widziałbym nawet tak samo skonfigurowane auto w moim prywatnym moto parku. Tylko kurcze ta cena :/. Testowany egzemplarz do wydatek blisko 87 tysięcy złotych, co wydaje mi się już kwotą troszeczkę przesadzoną jak na moim zdaniem nie do końca doposażoną Fabię.

A teraz na koniec powrócę z pytaniem zadanym na samym początku. A co jeśli widzimy się z Fabią już ostatni raz? Większych silników już się pewnie nie doczekamy, usportowionych wersji pewnie również nie, kolejne nowe modele zalewają powolutku rynek i coś mam wrażenie że Fabia powoli zacznie być wycofywana. Mam nadzieje się mylić i zobaczyć jeszcze 4 generację Fabki, być może w wersji RS – ale zbierając różne plotki z sieci trochę się boje czy w ogóle kolejna generacja powstanie. Trochę to smutne, że mimo 20 lat Fabii na rynku, Skoda nie organizuje nawet małej uroczystości z tego powodu. Wszyscy cieszą się i zachwycają się nowymi modelami, a zapominają o jednym dzięki któremu słupki sprzedaży wzbijały się w górę.

Pisał: Tomasz ‚sid’ Knapik
Foto: Tomasz Knapik, Marta Liszka

Cena bazowa: ~68000PLN
Cena testowanego egzemplarza: 87300 PLN

Wyposażenie dodatkowe:

  • BLIND SPOD DETECT (funkcja monitorowania martwego pola w lusterkach) z REAR TRAFFIC ALERT 1 600 PLN
  • Podłokietnik przedni ze schowkiem 250 PLN
  • Czujnik parkowania z przodu i tyłu 1 300 PLN
  • Światła LED z tył 650 PLN
  • Funkcja SmartLink+ z funkcją SKODA Command 1 050 PLN Obręcze kół ze stopów lekkich VIGO BLACK 7Jx16″ z oponami 215/45 350 PLN
  • Wersja Style Color 1 600 PLN
  • LIGHT ASSIST z LIGHT AND RAIN ASSIST 1 450 PLN
  • ADAPTIVE CRUISE CONTROL- aktywny tempomat 1 600 PLN
  • Nawigacja AMUNDSEN (kolorowy ekran dotykowy 6,5″, Bluetooth, wejście SD, USB, SKODA Surround..) Infotainment 1rok 1 550 PLN



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *